Najlepsze gry przygodowe – Under a Killing Moon

Under a Killing Moon to trzecia odsłona przygód prywatnego detektywa Texa Murphyego. Dwie pierwsze części – Mean Streets oraz  Martian Memorandum zbierały pochlebne recenzje, jednak ja zdecydowałem się rozpocząć moją przygodę z tą serią od Under a Killing Moon z kilku powodów.

Gra ta została wydana w 1994 roku na czterech płytach CD. Musimy pamiętać, że w połowie lat ’90 napęd CD bynajmniej nie był standardem, a wręcz przeciwnie – obiektem westchnień wielu graczy. To był czas, gdy na polskim rynku wciąż bardzo mocno trzymały się Amigi, a gry wydawane były nawet na Commodore 64 i małe Atari. Cztery płyty CD – to naprawdę działało na wyobraźnię graczy, zwłaszcza, że ta odsłona przygód Texa Murphyego zawierała filmowe sceny oraz w pełni trójwymiarowy świat, który można było do woli eksplorować.

Under a Killing Moon było grą rewolucyjną, jak na swoje czasy. To był jeden z tych tytułów, o których tak wiele czytałem i które utkwiły mi w pamięci. Naturalnie, to co przed dwudziestoma laty było rewolucyjne, obecnie bardzo często wywołuje jedynie uśmiech politowania. Na szczęście UaKM doskonale się broni, przede wszystkim poprzez intrygującą fabułę oraz bardzo specyficzne, czarne poczucie humoru.

Kim do diabła jest Tex Murphy?

texmurphyKażdy prywatny detektyw chciałby być jak Sam Spade albo Phiip Marlowe. Niestety, życie to nie bajka, zwłaszcza w post-nuklearnym świecie. Prywatny detektyw Tex Murphy stara się jak, może jednak ledwo udaje mu się związać koniec z końcem. Bardzo przypomina on takich bohaterów jak Larry Laffer czy Roger Wilco, którzy w zasadzie są nieudacznikami, ale przy odrobinie szczęscia i sprytu udaje im się wyjść obronną ręką z każdej sytuacji.

Tex prawie zawsze nosi wytarty prochowiec oraz fedorę, dwa nieodłączne atrybuty każdego detektywa. Niedawno rozwiódł się z żoną, jest bez pracy i mieszka w najbiedniejszej dzielnicy San Francisco.Pan Murphy sam zdaje sobie sprawę, że upadł bardzo nisko i postanawia wszystko zmienić. Problem polega na tym, że nie ma on żadnej pracy ani nawet pomysłu, jak zarobić pieniądze.

San Francisco, 2042

Under the Killing Moon rozpoczyna się w dość  nietypowy sposób, ponieważ rozpoczynamy rozgrywkę w mieszkaniu Texa i sami musimy sobie znaleźć sprawę do rozwiązania. Po wyjściu na główną ulice oraz rozmowach z mieszkańcami dowiadujemy się, że ktoś okradł pobliski komis. To jest właśnie przełom, na który czekał Tex, postanawiający rozwiązać tą zagadkę, przy okazji zarabiając trochę pieniędzy.

Akcja gry dzieje się w San Francisco w 2042 roku. Jest to świat ponury i bardzo niebezpieczny; świat, który został zniszczony przez nuklearny konflikt. Ludzkości udało się przetrwać i po zakończeniu III Wojny Światowej rozpoczęło sie odbudowywania miast. Niektorzy ludzie okazali się odporni na działanie radioaktywnego opadu, pozostali zaczęli ulegać mutacjom. W ten sposób wszyscy mieszkańcy zostali podzieleni automatycznie na dwie grupy – normów, uważających się za lepszych oraz wszelakij maści mutantów.

W 2042 stosunki pomiędzy oboma grupami stają się coraz bardziej wrogie. Na cały świecie mutanci zostają wypierani  do najuboższych, najbardziej zrujnowanych dzielnic. Tak samo dzieje się w San Francisco, w którym mieszka Tex Murphy. Co prawda jest on normem, ale ciągłe kłopoty finansowe sprawiły, że zmuszony został on do zamieszkania w jednej z biedniejszych dzielnic. Naszemu bohaterowi znacznie bliżej jest do mieszkańców nizin społecznych niż do świata ludzi niezmutowanych, zapewne z tego powodu doskonale potrafi się dogadać z okolicznymi mutantami.

Gdzie ten superbohater?

Under_a_Killing_Moon_CoverartNajwiększą zaletą Under a Killing Moon jest fabuła tej gry. Natrualnie mamy tutaj nieoczkiwane zwroty akcji, utrzymujące zainteresowanie graczy, ciekawe zagadki oraz interesującą opowieść kryminalną. Jednak ta gra ma do zaoferowania znacznie więcej. To nie jest kolejna historia superbohatera ratującego świat. Twórcy stawiają znacznie więcej pytań, na które gracze muszą sami sobie odpowiedzieć. To pytania o przekonania, wierzenia i idee, jak również uprzedzenia. Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, zwłaszcza nieco starsi i bardziej wymagający gracze, którzy  będą w stanie dostrzeć wszystkie te drobne niuanse.

 Tex Murphy w XXI wieku

Być może dla wielu będzie to niespodzianką, ale gra Under a Killing Moon nie zestarzała się za bardzo i wciąż pozostaje bardzo grywalną propozycją. Naturalnie oprawa graficzna odstaje od współczesnych standardów, jednak nie jest ona najważniejsza w przypadku tej gry.

Fabuła UaKM wciąż potrafi wciągnąć gracza, tak samo jak w 1994 roku. Niezdarny Tex Murphy wzbudza sympatię graczy tak samo, jak Larry Laffer i jego przygody; tarapaty, w jakie wpada bardzo często potrafią wywołać uśmiech na twarzach. Gra oferuje ciekawe zagadki i lokacje oraz niebanalne, bardzo dobrze skonstruowane i zagrane postacie.

Niestety Under a Killing Moon nie cieszy się taką sławą jak przygodówki LucasArts, przez co wielu graczy nie miało okazji zetknąć się z tym tytułem. A szkoda, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobra gra. Do jej największych mankamentów zaliczyłbym dość dziwaczny interfejs oraz sposób w jaki poruszamy się Texem. Jeśli jednak poświęcicie chwilę i uda wam się do niego przyzwyczaić, na pewno nie będziecie żałować. Jeśli więc do tej pory nie mieliście okazji poznać przygód Texa Murpego, to najwyższa pora nadrobić zaległości.

Moim zdaniem Under a Killing Moon to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów klasycznych przygodówek!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.